RSS
czwartek, 13 kwietnia 2017
Galaretkowiec

Tym wpisem przynajmniej spróbuję przywołać wiosnę :-) Bardzo smaczne, podzielne i proste w przygotowaniu ciasto. Takie kolorowe i lekkie jak puch. Same zalety :-) Biszkopt idealnie przekrawa się na dwie części, a przygotowanie galaretek do pokrojenia, może się wydawać skomplikowane, ale tylko na pierwszy rzut oka. Jestem pewna, że każdy sobie poradzi. Polecam!

 

Źródło, z moimi zmianami: Gotuję, bo lubię

 

 

Składniki:

BISZKOPT

  • 8 jajek
  • 1 szklanka cukru
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1/3 szklanki mąki ziemniaczanej

MASA

  • 700 ml kremówki
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 2 łyżki żelatyny

DODATKOWO

  • 4 różnokolorowe galaretki
  • cukier puder (do posypania)

 

Biszkopt można upiec w ten sam dzień lub dzień wcześniej.

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną masę. Pod koniec dodajemy po łyżce cukier, a następnie po jednym żółtku, cały czas miksując. Mąki mieszamy ze sobą i przesiewamy. Powoli dodajemy do masy i mieszamy delikatnie łyżką, aż składniki się połączą.

Gotową masę biszkoptową przelewamy do formy 25x38 cm wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy około 30 - 35 minut w temperaturze 180 stopni. Upieczony biszkopt wyjmujemy z pieca i pozostawiamy do ostygnięcia. Kiedy jest zimny, przekrawamy go na pół. 

Każdą z galaretek wsypujemy do osobnego naczynia, najlepiej płaskiego i zalewamy 400 ml wrzątku. Kiedy są chłodne, wsadzamy je do lodówki, aby stężały. Gotowe galaretki kroimy w kostkę.

Jeden plaster biszkoptu umieszczamy ponownie w formie. Żelatynę zalewamy wrzątkiem - około 1/3 szklanki, dokładnie mieszamy i pozostawiamy do ostygnięcia. Śmietanę kremówkę ubijamy na sztywno z cukrem pudrem. Dodajemy żelatynę i mieszamy, aż się połączy z masą. Dodajemy pokrojone galaretki i od razu wykładamy na pierwszy blat ciasta. Przykrywamy drugim blatem i lekko dociskamy. Pozostawiamy w lodówce na całą noc.

Na drugi dzień przed krojeniem posypujemy cukrem pudrem. 

 

 


 

Smacznego! :-)

niedziela, 26 marca 2017
Biało-czerwony deser z chia

Prosty i szybki w przygotowaniu, zdrowy i bardzo smaczny. Czego chcieć więcej? Przecież to deser idealny! :) Jak to mówią moi uczniowie 10/10 :) 

Uwielbiam desery owocowe z chia bo wiem, że mogę je jeść bez wyrzutów sumienia. Ten jest w barwach biało-czerwonych i przygotowałam go specjalnie na dzisiejszy piłkarski wieczór.  Polecam!

 

 

Składniki:

  • 450 g mrożonych truskawek
  • 2 łyżeczki miodu
  • 1 łyżeczka brązowego cukru
  • 2 szklanki mleka
  • 12 łyżek nasion chia
  • 4 łyżki wiórek kokosowych
  • liofilizowane lub świeże owoce do dekoracji

 

Podany przepis wystarczy na 4 porcje i zawiera niewielkie ilości miodu i cukru. Jeśli lubicie słodsze, dodajcie koniecznie więcej :)

7 łyżek nasion chia wsypujemy do garnka i zalewamy 2 szklankami mleka. Dodajemy 1 łyżeczkę miodu. Mieszamy i odstawiamy do lodówki na około 20 minut, aż delikatnie zacznie się żelować.

Mrożone truskawki umieszczamy w garnku, dodajemy 2 łyżki wody, 1 łyżeczkę brązowego cukru i 1 łyżeczkę miodu. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy chwile, aż owoce będą miękkie. Nadmiar soku zlewamy do szklanki (nie będzie nam potrzebny, można śmiało wypić), a owoce miksujemy na puree przy pomocy ręcznego blendera. Schładzamy 10 minut w lodówce. Po tym czasie dodajemy 5 łyżek nasion chia, mieszamy i znów odstawiamy na 10 minut do lodówki.

Przygotowujemy 4 pucharki lub szklanki. Na spód rozdzielamy gęstą czerwoną masę. Wkładamy na 10 minut do lodówki, aby jeszcze odrobinę stężała. Na wierzch nakładamy białą masę, będzie ona bardziej płynna, ale stężeje w lodówce. Po wierzchu posypujemy łyżką wiórek kokosowych i dekorujemy owocami.

Schładzamy w lodówce minimum 4-6 godzin, a najlepiej całą noc.

 

Smacznego! :-)

 

poniedziałek, 20 marca 2017
Odrywany chlebek ziołowo - czosnkowy

Bułeczki i chlebki ziołowe to nasze ulubione pieczywo do sałatek i kanapek. Ja i Mateusz je dosłownie pochłaniamy :) Ten chlebek jest mięciutki i bardzo aromatyczny, a do tego prosty w przygotowaniu. Smakował nam bardzo. Polecam!

 

Źródło: Gotuję, bo lubię

 

 

Składniki:

  • 3 szklanki mąki pszennej
  • 7 g drożdży suchych
  • 4 łyżki masła + 100 g
  • 250 ml mleka
  • 2 jajka
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 3/4 szklanki posiekanych, świeżych ziół (u mnie natka pietruszki)
  • 6 ząbków czosnku
  • 1/2 szklanki startego parmezanu

 

Mąkę łączymy z drożdżami solą i cukrem. Masło roztapiamy w garnuszku (4 łyżki) i studzimy. Do mąki dodajemy mleko, jajka i przygotowane masło. Zagniatamy ciasto i wyrabiamy, aż będzie jednolite i elastyczne, przykrywamy ściereczka i odstawiamy w ciepłe miejsce na około godzinę.

Po tym czasie wyrośnięte ciasto kładziemy na podsypaną mąką stolnice i wałkujemy na prostokąt. Masło (100 g) roztapiamy i smarujemy nim ciasto. Posypujemy ziołami i posiekanym drobno czosnkiem, a na koniec tartym parmezanem (zostawiamy 2 łyżki do posypania po wierzchu).

Ciasto kroimy na pasy około 10 centymetrowe i nakładamy jeden na drugi (dwa pasy razem). Tak przygotowane pasy kroimy na kostkę o boku około 12 cm. Układamy je na sobie, a następnie przekładamy do wyłożonej papierem do pieczenia keksówki. Wierzch posypujemy resztą tartego parmezanu. Tak przygotowane ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce, przykryte ściereczką na około 20 minut. 

Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 3 - 35 minut, aż nabierze pięknego koloru. 

Najlepiej smakuje jeszcze ciepły :)

 

 

Smacznego! :-)

piątek, 10 marca 2017
Tort "Oreo" na 6 urodziny bloga! :)

Tyle się dzieje w moim życiu, że na blogowanie czasu brak. Masa pracy w szkołach, dużo stresu, przygotowania do ślubu, który zbliża się wielkimi krokami i niestety częste choroby powodują, że opadłam z sił. Pojawiam się sporadycznie, ale proszę, nie traćcie wiary we mnie, bo jestem tu zawsze na dobre i na złe.

5 lutego minęło 6 lat odkąd dokonałam pierwszego wpisu i właśnie dziś, z miesięcznym opóźnieniem świętuję tą rocznicę wspaniałym tortem Oreo. Cudowna, słodziutka masa z tymi popularnymi ciasteczkami, idealnie uzupełniała wilgotne ciasto czekoladowe. Poezja :)

Dziękuję Wam Kochani za te wszystkie lata. Życzcie mi kolejnych jeszcze lepszych!

 

 

 

Składniki:

CIASTO

  • 4 jajka
  • 200 ml mleka
  • 170 ml oleju
  • 1,5 szklanki cukru
  • 200 g mąki
  • 80 g kakao
  • 1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody

MASA

  • 500 g mascarpone
  • 250 ml kremówki 36%
  • 3 łyżki cukru pudru
  • 10 ciastek Oreo

DEKORACJA

  • ciastka Oreo (około 10)

 

W jednym naczyniu łączymy składniki suche na ciasto: mąkę, sodę, proszek do pieczenia, kakao i cukier. W drugim roztrzepujemy jajka z mlekiem i olejem. Zawartość obydwu naczyń łączymy i dokładnie mieszamy. 

Formę o średnicy 21 cm wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy na nią ciasto. Pieczemy około 60 minut w temperaturze 170 stopni, do tak zwanego suchego patyczka. Gotowe ciasto wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia. 

Kiedy ciasto jest chłodne przekrawamy je na trzy blaty. z górnego blatu odcinamy "górkę". Ciasto najczęściej nie wyrasta równo tylko właśnie z tak zwaną górką, którą użyjemy do dekoracji boków.

W misie miksera umieszczamy mascarpone, cukier puder i kremówkę. Ubijamy, aż powstanie sztywna masa. Na koniec dodajemy pokruszone ciasteczka oreo i jeszcze chwilę miksujemy.

Pierwszy blat ciasta układamy na paterze i smarujemy go 1/3 masy. Przykrywamy drugim blatem i smarujemy kolejną porcją (1/3) masy. Przykrywamy wierzchem ciasta. Pozostałą masą smarujemy boku tortu i jego wierzch. 

Odciętą "górkę" ciasta kruszymy drobno do osobnej miski. obtaczamy ciastem bok tortu. Wierzch dekorujemy pozostałym kremem i ciasteczkami. 

 

 

 

Smacznego! :-)

 

wtorek, 21 lutego 2017
Pączki warszawskie

Z sentymentem i tęsknotą wspominam momenty spędzone z babcią i dziadkiem w kuchni za czasów kiedy byłam dzieckiem czy nastolatką. Każdego roku mój dziadek wyciągał stary zeszyt z przepisami, który należał do jego mamy, a mojej prababci i zabierał się za wyrabianie ogromnej porcji ciasta drożdżowego. Dziadek zawsze nadziewał pączki tradycyjną, ucieraną marmoladą z róży, jeszcze przed smażeniem. Jego pączki były małe, idealnie złote i po prostu cudowne. Ten smak pozostanie ze mną na zawsze

Dlatego teraz ja, co roku smażę pączki. Tak w zeszłym roku, jak i w tym padło na staropolski przepis znaleziony na blogu Moje Wypieki, który w oryginale zaczerpnięty został z XIX wiecznej książki "Kuchnia Lucyny Ćwierczakiewiczowej".  Uwielbiam takie tradycyjne przepisy, mają w sobie wartość nie do podrobienia.

Ciasto z tego przepisu wychodzi bardzo miękkie, ale dobrze się z nim pracuje, jest bezproblemowe. Są to zdecydowanie pączki "na bogato" ze względu na ilość żółtek, masła i kremówki. Ale Kochani! Nie żałujmy sobie, raz w roku można, a powiem Wam szczerze, że warto, bo po tych dziadkowych są to najlepsze pączki jakie w życiu jadłam. Wprost rozpływają się w ustach :) 

 

 

Składniki:

  • 500 g mąki
  • 21 g drożdży suchych
  • 8 żółtek
  • 1 szklanka śmietany kremówki 30%
  • 1/3 szklanki mleka
  • 150 g masła
  • 100 g cukru
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 30 ml spirytusu lub wódki

NADZIENIE

  • marmolada różana

DO SMAŻENIA

  • 500 g smalcu

LUKIER

  • 250 g cukru pudru
  • 3 łyżki wody
  • 3 łyżki soku z cytryny

 

Masło roztapiamy i pozostawiamy do ostygnięcia. Mąkę mieszamy w dużej misce z drożdżami. Dodajemy sól i cukier, a następnie żółtka, mleko i kremówkę. Powoli zagniatamy ciasto, na koniec dolewając masło. Wyrabiamy około 15 minut, a następnie formujemy kulę i umieszczamy w misce, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy na około 90 minut, aż podwoi swoją objętość.

Ciasto można również wyrobić w maszynie do pieczenia chleba. Do misy maszyny wlewamy roztopione masło, mleko, żółtka i kremówkę. Na wierzch wsypujemy mąkę, cukier, sól i na środek suche drożdże. Nastawiamy program do wyrabiania ciasta "dough" i po 90 minutach ciasto jest gotowe.

Wyrośnięte ciasto drożdżowe wykładamy na podsypaną mąką stolnicę i zagniatamy ponownie. Dzielimy na kawałki po około 50 gram każdy (wychodzi około 25), albo większe - według uznania. Formujemy z nich kulki i układamy na blasze. Przykrywamy ściereczką i pozostawiamy na około 25 minut, aż ponownie wyrosną.

 

 

W garnku z grubym dnem roztapiamy na początek około 300 g smalcu.W trakcie smażenia trzeba go będzie dokładać, więc pozostałe 200 g powinno wystarczyć. Podgrzewamy tłuszcz do około 175 stopni i smażymy pączki z obydwu stron na złoty kolor.

 

 

Usmażone pączki odkładamy na talerze wyłożone ręcznikiem papierowym, aby odsączyć je od nadmiaru tłuszczu. Kiedy są przestudzone nadziewamy je konfiturą przy pomocy szprycy ze specjalną końcówką.

W misce ucieramy cukier puder z wodą i z sokiem z cytryny. Tak przygotowanym lukrem polewamy pączki.

 

 

 

Smacznego! :-)

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 90
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Akcja: Nie kradnij zdjęć!
Top Blogi
Durszlak.pl